24 lutego 2008 odbyłem krótką podróż na trasie Skoczów - Wrocław. Wyruszyłem o 15.05 ze stacji początkowej pociągiem relacji Wisła Głębce - Katowice. Z racji weekendowych powrotów wraz ze mną podróżowała spora liczba pasażerów, wraz z niestety podchmieloną grupką turystów. Pociąg wyruszył punktualnie, wlekąc się z zawrotną prędkością 30 km/h przez jakieś 35 minut. Wreszcie dojechałem do mojego ulubionego miejsca jakim jest posterunek odgałęźny Brochów (tutaj linia z Wisły łączy się z magistralą E-65). Ulubionego z racji końca powolnej jazdy i przyspieszenia do 100 km/h. Niestety tym razem bardzo się zawiodłem :( Okazało się, że owa magistrala mocno podupadła jeśli chodzi o jej stan techniczny i prędkość 30 km/h ciągnie się praktycznie aż do przystanku Zabrzeg. Związane jest to z pojawieniem się ogromnej liczby wychlapów, z którymi zarządca PKP PLK nie może dać sobie rady. Po przejechaniu przystanku Zabrzeg wreszcie rozpędziliśmy się do prędkości maksymalnej 100 km/h. Do Pszczyny pociąg dotarł punktualnie. Niestety z powodu wymiany sieci trakcyjnej na wspomnianej stacji pociąg miał przedłużony postój. Należy podkreślić iż mimo niedzieli i późnej pory firma budowlana sprawnie wykonywała swoje zadanie. Po przedłużonym postoju wyruszyliśmy w dalszą podróż, która do Katowic Ligoty przebiegała bez problemów. Na wspomnianej stacji znów mieliśmy przedłużony postój, z racji przepuszczania pociągów: pospiesznego "Sztygar" z Bielska - Białej do Lublina i ekspresowego "Beskidy" z Bielska-Białej do Warszawy". Wreszcie z opóźnieniem ok 15 minut wjechaliśmy na stację Katowice. Tam po odczekaniu ok 20 minut przesiadłem się na TLK Wielkopolanin z Zakopanego, Przemyśla i Kijowa do Poznania. Pociąg ku mojemu zdziwieniu zjawił się przed czasem, dzięki czemu nie musiałem zbyt długo marznąć na peronie. Standard pociągu był przyzwoity, przeszkadzała mi tylko ciasnota w przedziale z racji 100% frekwencji. Szybko nawiązałem znajomość z kilkoma osobami w przedziale, co w rezultacie sprawiło, że podróż przebiegła szybko i miłej atmosferze. Niedługo przed końcem podróży spojrzałem na Oławę w celu sprawdzenia jak posuwa się modernizacja tej stacji. Zaawansowanie robót wygląda na 50% więc trzeba się liczyć jeszcze z pewnymi utrudnieniami w podróży. PLK wreszcie zamierza zmodernizować też krótki odcinek w Lizawicach, na którym występuje ograniczenie prędkości. Kilkanaście minut później znalazłem się już na stacji Wrocław Główny, skąd autobusem linii 146 udałem się do mojego akademika.
