Na terenie tzw. Wolnych Torów, wbrew wcześniejszym planom i gotowym już wizualizacjom, nie powstanie do Euro 2012 nowoczesne city. Istnieje niebezpieczeństwo, że nie będzie też nowego dworca.
Spór o teren Wolnych Torów Poznań toczy z PKP od kilkunastu lat. Bez jasnego określenia, kto jest właścicielem tego terenu nie ma możliwości rozpoczęcia tam jakichkolwiek inwestycji. Tymczasem 18 czerwca Naczelny Sąd Administracyjny wydał decyzję, która cofa spór do pierwszej instancji i powoduje, że nadal nie wiadomo, kto jest właścicielem terenu.
– PKP SA jest następcą prawnym przedsiębiorstwa państwowego, jeżeli chodzi o teren Wolnych Torów – podkreśla Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP. – Miasto od lat zgłasza roszczenia do tego terenu. Poprzednie wyroki były na korzyść PKP i miasto się od nich odwoływało.Wyrok powoduje, że wracamy do punktu wyjścia. Nie będziemy mogli tu wpuścić inwestora przez najbliższych kilka lat – dodaje.
Urząd Miasta chce wstrzymać się od komentowania sprawy do momentu uzyskania uzasadnienia wyroku.
Czy więc tzw. umowa ramowa między miastem a PKP, zakładająca współpracę w zagospodarowaniu Wolnych Torów to fikcja?
– Umowa ramowa obowiązuje. Niezależnie od tego spór trwa. Powody są dwa. Po pierwsze, przepisy o komercjalizacji PKP z 2000 roku nakazują nam, żebyśmy dbali o naszą własność. Po drugie, teren ten ma olbrzymi potencjał inwestycyjny i jako przedsiębiorstwo nie chcemy z niego rezygnować – podkreśla Michał Wrzosek.
Sprawą zainteresowana jest firma Sigma, właściciel poznańskich Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego, który posiada część ziemi w ramach Wolnych Torów. Sigma chce się dogadać z miastem i PKP, aby stworzyć wspólną koncepcję zagospodarowania tego obszaru.
