W pociągu osobowym wyjeżdżającym codziennie z Olsztyna o godzinie 14.09 nie mieszczą się podróżni. I trudno się dziwić - kolej uwzględniła w składzie tylko trzy wagony.
O tej porze wracają uczniowie z olsztyńskich szkół, ludzie z pracy i inne osoby mieszkające poza Olsztynem, a z różnych przyczyn odwiedzający stolicę regionu. Prawdziwy koszmar zaczyna się jednak w piątek, bo do podróżujących w ciągu tygodnia dochodzą jeszcze studenci i uczniowie wracający z akademików i internatów, często objuczeni ciężkimi walizami i plecakami.
- Dochodzi do tego, że nawet wagon służbowy jest zajęty, bo ludzie siedzą tam ściśnięci na grzejnikach - mówi Elżbieta, studentka z Dobrocina, która codziennie wraca tym pociągiem do domu.
O miejscach siedzących można zapomnieć, do tego na korytarzu stoi zawsze od 10 do 15 osób. Podróżujący stoją nawet w przejściu w wagonie z siedzeniami. - Wymagają od nas płacenia za bilety, niech więc dodadzą jeszcze jeden skład. Każdy chce po ludzku spędzić podróż, ale w tym tłoku nawet konduktor nie sprawdza biletów, bo nie może przejść - dodaje studentka.
Naczelnik Oddziału Marketingu PKP Przewozy Regionalne w Olsztynie twierdzi, że pierwszy raz słyszy o takim problemie i nie było w tej sprawie żadnego sygnału od podróżujących.
- Zestawienie składu ustalane jest między przewoźnikiem a organizatorem, w tym przypadku z Urzędem Marszałkowskim. Jeżeli faktycznie jest tłok przyjrzę się temu pociągowi, bo następny, który wyjeżdża ma w zestawieniu sześć wagonów - mówi Stanisław Wojciechowski, naczelnik oddziału marketingu PKP w Olsztynie.
Każdy podróżny zawsze może zgłosić problem wpisując się do księgi skarg i wniosków. - Taka książka jest w każdym pociągu. Każdy pasażer może wpisać do niej swoje uwagi, które będą rozpatrzone - kończy naczelnik.
Niedługo PKP wprowadzą nowy rozkład jazdy, dobrzy byłoby, by uwzględniły w nim więcej uwag od pasażerów.
