Miały usprawnić komunikację, a bez przerwy stoją w warsztacie. Mowa o szynobusach. Ostatnia naprawa zajęła producentowi trzy miesiące. Zakup kolejnych maszyn stanął pod znakiem zapytania. Dwa szynobusy z napędem elektrycznym w 2005 roku kupił samorząd województwa świętokrzyskiego za 12,5 mln zł w bydgoskich zakładach Pojazdy Szynowe PESA SA. Mają 65 miejsc siedzących i 80 stojących, klimatyzację i bardzo nowoczesny wygląd. Pociągi są użytkowane przez Świętokrzyski Zakład Przewozów Regionalnych PKP, m.in. na trasie Skarżysko - Ostrowiec. Miały być sposobem na obniżenie kosztów, a co za tym idzie - przyciągnięcie nowych pasażerów.
- Okazało się jednak, że zbyt często się psują. Ich remonty powodują, że długo są wyłączone z ruchu - mówi Zdzisław Wrzałka, wicemarszałek województwa świętokrzyskiego.
Z danych urzędu marszałkowskiego wynika, że w styczniu tego roku ich sprawność była na poziomie 77 proc., czyli wyjechały na 77 proc. zaplanowanych tras, a resztę musiały obsługiwać stare składy. W lutym ta sprawność spadła do około 60 proc. Od 23 do 29 lutego oba pojazdy stały z powodu awarii. W marcu sprawność jeszcze bardziej spadła - do 46 proc. Od 15 marca nie jeździł szynobus z numerem 4, który wrócił do producenta, żeby wymienić w nim zestawy kołowe. Ten remont trwał aż trzy miesiące - szynobus przyjechał do świętokrzyskiego PKP dopiero 13 czerwca.
Niektóre awarie zastanawiają nawet fachowców. - Sprawa jest dosyć niezwykła. Koła były bardzo zużyte, chociaż ten szynobus przejechał mniej kilometrów niż drugi, a oba jeździły po tych samych trasach - mówi Mariusz Brzeziński ze świętokrzyskiego urzędu marszałkowskiego.
Michał Żurowski, rzecznik prasowy PESA SA, nie potrafi powiedzieć, dlaczego doszło do takiego uszkodzenia. - Mogę tylko zapewnić, że te prace są wykonywane na gwarancji, która obowiązuje do października 2009 roku. Nasz sprzęt na pewno nie jest bardziej awaryjny niż innych producentów - zapewnia rzecznik.
Czy naprawa musiała zająć tyle czasu? - Naprawa trwała tak długo, bo zestawy kołowe trzeba było wysłać do producenta, Huty Luccini Warszawa. Wkrótce takie prace będą przebiegać szybciej, bo PESA kupi prasę potrzebną do wykonywania takich prac - odpowiada Żurowski. Ale pasażerów niewiele to obchodzi. Zamiast wrócić do podróży koleją, znowu wybierają samochody i autobusy jako wygodniejsze i bardziej niezawodne środki transportu.
Co ciekawe, z eksploatacji szynobusów PESA zadowolony jest Jacek Zadębski, dyrektor Małopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP. Ma on osiem takich pojazdów. - Oczywiście też zdarzają się awarie, ale nie są one zbyt poważne. My jesteśmy zadowoleni z ich eksploatacji - mówi Zadębski.
Brzeziński zwraca jednak uwagę, że na kołach szynobusu, który wrócił po remoncie w czerwcu, już podczas odbioru w Skarżysku było widać ślady zużycia. - To tym bardziej zaskakujące, że przecież on przejechał tylko 500 km. Poza tym obudowa pojazdu jest zarysowana na całej długości. Będziemy się domagać poprawek - mówi Brzeziński.
Nasze szynobusy psuły się od samego początku. Wkrótce po dostawie okazało się, że maszyny zatrzymują się na środku trasy. Podobno nie wytrzymywały skoków napięcia w trakcji. Pod koniec 2005 roku zawiodły pantografy (przenoszą prąd z linii napowietrznej do pojazdu), a w sierpniu 2006 roku zapaliła się instalacja elektryczna. W zeszłym roku spalił się silnik elektryczny, również w szynobusie nr 4, naprawa także trwała dosyć długo.
Pożar silnika to kolejna tajemnicza awaria. - Do tej pory ta sytuacja jest niewyjaśniona - mówi Maciej Jurczenia, zastępca dyrektora Świętokrzyskiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP. Zapewnia, że oba pojazdy są prawidłowo i równomiernie eksploatowane. - Jeżdżą nimi przeszkoleni maszyniści, a pojazdy obsługują te same trasy - mówi dyrektor.
Wrzałka nie ukrywa, że częste awarie szynobusów nie zachęcają do zakupu kolejnych. Tymczasem w RPO przewidziano na zakup "pojazdów szynowych" 3,6 mln euro i w zeszłym roku mówiono, że będą to właśnie szynobusy. - Trzeba się bardzo zastanowić, czy mają to być pojazdy tego rodzaju - podkreśla Wrzałka.
Na ostateczną decyzję może mieć wpływ koszt przejechania jednego kilometra. - Zmieniły się zasady rozliczania i po przeliczeniu różnica pomiędzy szynobusem a pociągiem osobowym na kilometrze to tylko 3 zł. A do pociągu wchodzi więcej pasażerów - tłumaczy Brzeziński.

