Tańszy bilet za spóźniony pociąg. Niemożliwe

Remonty torów pozwolą na zwiększenie prędkości pociagów (fot. PLK)

Z powodu nieustannych remontów i opóźnień pociągów ceny biletów kolejowych w regionie mogłyby być tańsze. Pasażerom mógłby tu pomóc urząd marszałkowski. Ten jednak zamiast obniżek woli nakładać na PKP kary.

Stoję na peronie pełnym oczekujących i zdezorientowanych pasażerów. Mija 10 min od planowego odjazdu pociągu. Jedni pytają drugich, czy był jakiś komunikat. Nie było. W końcu słyszymy przez megafon, że pociąg z godz. 18.09 do Gliwic odjedzie pół godziny później. Kiedy wreszcie przyjeżdża, idę do konduktora. - Niech pani się nie denerwuje, bo ja też jestem nerwowy. To ten zmieniony rozkład jazdy!

Zmieniony rozkład! Ależ tam pociągu z godz. 18.09 wcale nie ma! - To nie moja wina, że informacja jest do niczego - wzrusza ramionami konduktor i radzi, żeby załatwić sobie sprawę z PKP jak na Mazowszu: w 2006 roku z powodu prac na trasie Warszawa - Łódź ceny biletów przez kilka miesięcy były niższe o 10 proc.

Sprawdzamy. - Spółka Koleje Mazowieckie należy do samorządu województwa. Po interwencjach pasażerów nietrudno było doprowadzić do zniżek także na kilku innych trasach, gdzie pociągi zwalniały, m.in. do Mińska Mazowieckiego - mówi Marta Milewska, rzeczniczka Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego.

U nas także są dziesiątki remontów i dziesiątki spóźnionych pociągów, m.in. na trasach Częstochowa - Gliwice, Gliwice - Kędzierzyn Koźle, a wkrótce także Katowice - Bielsko i Katowice - Rybnik Chałupki. I tak jeszcze przez lata, bo na remont śląskich torów jest kasa - miliard euro.

Na dodatek kto inny naprawia tory, kto inny wozi pasażerów. Za remonty torowisk odpowiadają bowiem Polskie Linie Kolejowe, a za transport pasażerów PKP Przewozy Regionalne. Obie spółki należące do PKP nie zawsze potrafią się dogadać. I pewnie dlatego pociągi na remontowanych trasach nie jeżdżą nawet w zgodzie z tzw. zmienionym rozkładem jazdy.

Barbara Szczerek ze Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych w Katowicach przyznaje, że kolej może w przypadku remontów obniżyć na jakiś czas ceny biletów. Ale na Śląsku nie mamy na to co liczyć. - Obniżki stosujemy, gdy remont w jednym miejscu trwa kilka lub kilkanaście miesięcy. Tymczasem w naszym regionie prace trwają tydzień, najwyżej dwa, bo remontowane są niewielkie odcinki - przekonuje Szczerek.

Co gorsza Śląski Urząd Marszałkowski, który dopłaca do przewozów pasażerskich, też ani myśli upominać się o obniżki dla pasażerów. - Nie przewidujemy tego, bo przychody Przewozów Regionalnych byłyby wtedy mniejsze, więc z budżetu województwa trzeba by więcej im dopłacać - wyjaśnia rzecznik urzędu Daniel Tresenberg. Przekonuje jednak, że urząd obojętny na los pasażerów wcale nie jest. Za każde zgłoszone opóźnienie jakiegoś pociągu powyżej 10 min nakłada na przewozy regionalne "karę finansową zgodną z marżą". Brzmi groźnie, ale tylko przez chwilę. Kara zgodna z marżą wynosi bowiem... 10 zł za jeden zgłoszony opóźniony pociąg.


Średnia ocen
(0 głosów)