Między Bielskiem-Białą a Częstochową oraz na trasie Tychy Miasto - Katowice jeździć będą klimatyzowane składy pasażerskie. Urząd marszałkowski zapłacił za nie 90 mln zł i wydzierżawił kolejom.
Będą cztery składy wyprodukowane przez szwajcarską firmę Stadler. Na razie gotowy jest już jeden, wkrótce wyruszy na jazdę próbną. Gdy się sprawdzi, zastąpi wysłużone "kanarki" na trasach Bielsko - Częstochowa oraz Katowice - Tychy Miasto. Nowoczesne składy będą też testowane na innych odcinkach. Poza województwem śląskim zamówiło je na razie tylko mazowieckie.
Pomalowany w żółto-niebieskie, czyli śląskie, barwy skład testowany będzie prawdopodobnie między Siedlcami, gdzie znajduje się montownia Stadlera, a Poznaniem. Zacznie wozić pasażerów w naszym regionie dopiero gdy otrzyma świadectwo dopuszczenia do ruchu.
Na śląskich torach pojawi się w czerwcu.
Pociąg, choć przeznaczony dla kolei podmiejskich, zapewnia pasażerom komfort wyższy od tego, z którego mogą teraz się cieszyć w Polsce na trasach dalekobieżnych. W całości jest klimatyzowany i wyposażony w wygodne, nieregularnie rozstawione fotele i siedziska. Wnętrze trochę przypomina nowoczesny autobus niskopodłogowy. Skład ma 74 metry długości i może przewieźć 500 osób. Z myślą o bezpieczeństwie w suficie zamontowano obrotowe kamery i czujniki przeciwpożarowe. Duże wrażenie robi półkolista, bardzo przestronna toaleta.
I kolejna zaleta - gdy staniemy na końcu przedziału, widzimy wnętrze całego pociągu. Nie ma w nim żadnych zakamarków czy wąskich przejść, w których pasażerowie mogliby czuć się niepewnie. - To specjalny zabieg projektantów. Bezpieczeństwo i funkcjonalność to najważniejsze cechy, które braliśmy pod uwagę - wyjaśnia Stanisław Skalski, dyrektor do spraw handlowych Stadlera.
