Koleje Śląskie sp. z o. o. to spółka założona 8 kwietnia 2010 roku, której jedynym wspólnikiem jest Województwo Śląskie, powołana w celu świadczenia usług użyteczności publicznej w zakresie transportu publicznego. Przedmiotem działalności spółki są przede wszystkim kolejowe regionalne przewozy osób i rzeczy oraz świadczenie usług związanych z przewozem. 1 października 2011 roku uruchomiono pierwsze połączenia kolejowe na trasie Gliwice-Katowice-Częstochowa oraz Częstochowa-Wisła Głębce.
Pierwszy elf Kolei Śląskich wyjechał na tory o godz. 3.55 ze stacji w Częstochowie, ale uroczyście pierwszy skład odprawiono o godz. 6.30 z nowo wyremontowanego peronu nr 1 w Katowicach. - Debiut Kolei Śląskich to wydarzenie nie tylko dla podróżnych, którzy będą wygodnie jeździć do pracy, na uczelnię czy na weekend, ale też dla podatników. Do Przewozów Regionalnych ciągle musieli dopłacać, a efekty były nieodczuwalne - mówił marszałek Matusiewicz, dziękując Bogusławowi Śmigielskiemu, swojemu poprzednikowi, a dziś przewodniczącemu sejmiku, że wpadł na pomysł stworzenia regionalnych kolei.
- Miejmy nadzieję, że nasze pociągi będą tak punktualne, jak te z okresu międzywojennego - odpowiedział Śmigielski.
Mimo jego nadziei, niebiesko-żółty flirt z Częstochowy wtoczył się na tory z niewielkim opóźnieniem. - No to co? Startujemy! - zawołał do Pawła Zientala, kierownika pociągu, Matusiewicz, machając sygnalizacyjnym lizakiem.
- Jazda takim pociągiem to sama przyjemność. Jest cichy, nie trzęsie, ma klimatyzację - zachwalał Ziental, gdy elf ruszył ze stacji.
- Za to bałagan macie niesamowity! - zżymał się Wit Wróblewski jadący z Ząbkowic do brata w Gliwicach. Opowiadał, że bilet chciał kupić już czwartek, ale w kasie usłyszał, że będzie to możliwe dopiero w dniu podróży, u konduktora. Przyszedł więc na dworzec wcześniej i ustawił się na peronie tak, by wsiąść od razu do pierwszego wagonu. - Ale w ostatniej chwili ogłoszono, że pociąg wjedzie na inny peron. Musiałem pędzić na łeb na szyję, a przecież poruszam się o kulach - skarżył się pan Wit, który w pociągu jeszcze odczekał swoje, bo po bilety do konduktora ustawiła się kolejka.
- Jeśli nie można sprzedawać biletów w kasie, trzeba ustawić w pociągu stolik dla kasjerki, która zajmowałaby się tylko tym, szłoby sprawniej - podpowiadał Wróblewski.
Agata Nowakowska, studentka architektury wnętrz na Politechnice Śląskiej, wracająca do Gliwic od znajomych z Katowic, też miała kłopot z biletem. - Naczekałam się w kolejce do okienka, w którym zwykle kupuję bilety, ale okazało się, że Koleje Śląskie mają swoje kasy. Nie wiedziałam, bo nie było mnie jakiś czas na Śląsku - mówiła Agata.
Dodawała, że wobec nowego przewoźnika ma jedno oczekiwanie: więcej pociągów nocnych. - Często odwiedzam przyjaciół w Katowicach i zawsze mam kłopot z późnym powrotem do domu - wyjaśniała.
Z kolei Marcin Peruń z Sosnowca, który zaocznie studiuje na politechnice elektrotechnikę, liczy na lepsze połączenia weekendowe. - Nawet, jeśli początkowo będzie bałagan z biletami, zrozumiem, bo to początki. Komfort jazdy wiele rekompensuje - cieszył się Marcin.
Wygodę chwalili także Teresa Książek i jej mąż, podróżujący z rowerami, na których zamierzali jechać z Gliwic do Taciszowa. - Nie ma wieszaków na rowery, ale jest dość przestrzeni, by je ustawić. Łatwiej się też wsiada, bo pociąg jest niskopodłogowy - cieszyła się pani Teresa, która za przewóz rowerów zapłaciła w sumie 8 zł.
Zastrzegała, że na zachwyty jest jednak za wcześnie. - Sprawdzianem będzie zima. Dotąd jak mrozy ścisnęły, wiele pociągów stawało. Oby teraz było inaczej - wyrażała nadzieję.
W pociągu powrotnym do Katowic, który odjechał z Gliwic o 7.53, kolejka do konduktora była jeszcze dłuższa, dlatego część osób, zanim zdążyła zapłacić za bilet, dotarła do celu i wysiadła. - To tymczasowy problem. Wkrótce nasze kasy pojawią się na kolejnych stacjach - zapewniał Ziental.
Pasażerowie narzekali też na wydrukowane drobną czcionką rozkłady jazdy. - Nawet ja mam problemy z odczytaniem, a co dopiero starsi ludzie - narzekała nauczycielka Alicja Tymińska jadąca z Gliwic do Będzina.
Poza trasą Gliwice - Częstochowa Koleje Śląskie w weekendy będą kursować też między Częstochową a Wisłą Głębce. Pasażerów wozić ma osiem elfów, trzy flirty (czwarty jest w naprawie) oraz rezerwowe składy EN-57 i dwie lokomotyw Traxx z kupionymi w Czechach wagonami pasażerskimi. Niedawno Koleje Śląskie rozstrzygnęły przetarg na pięć kolejnych składów EN-57.

