Pociągi wróciły na trasę Bytom - Gliwice

Reaktywowana trasa Gliwice - Bytom

Ostatni pociąg pasażerski przejechał z Bytomia do Gliwic jesienią 2001 roku. Potem kolej uznała, że utrzymanie ruchu na tej linii jest nieopłacalne i zlikwidowała wszystkie kursy. Nie pomogły protesty pasażerów, przede wszystkim studentów, którzy musieli się przesiąść do autobusów.
Od czwartku jest inaczej. Punktualnie o godz. 5 rano, na trasę Bytom - Gliwice wyruszył pierwszy od siedmiu lat pociąg pasażerski. Na tej trasie codziennie będą kursować 42 składy, średnio co pół godziny. - Początki mogą być trudne, ale liczymy, że z dnia na dzień pasażerów będzie przybywać - mówi Barbara Szczerek ze Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP.

Trasę między Bytomiem a Gliwicami pociąg ma pokonywać w 20 minut. Będzie tylko jeden przystanek - w Bytomiu Bobrku. Kolej zdecydowała się wprowadzić do końca tego roku promocyjne ceny biletów. Podróż w jedną stronę będzie kosztować 3 zł. Uczniowie i studenci będą mieli 37-proc. zniżki i za bilet zapłacą jedynie 1,89 zł. Dostępne będą też bilety miesięczne: zwykłe po 73 zł (w obie strony), ulgowe po 37 zł (w obie strony).

Kolejarze trochę obawiali się, że przyjdzie im prowadzić pusty pociąg, ale pasażerowie dopisali. Jeśli w następnych miesiącach nie będzie ich mniej niż podczas inauguracyjnego czwartku, linia kolejowa między Bytomiem a Gliwicami się utrzyma.

W pierwszym pociągu, który z bytomskiego dworca odjechał o 5 rano, było 18 pasażerów, w drugim, godzinę później - 16, a w trzecim - powyżej 20. - Nieźle jak na niewielką reklamę i fakt, że trasa "zmartwychwstała" po siedmiu latach nieobecności. Przecież to było wystarczająco długo, aby wiele osób zdążyło o niej zapomnieć - cieszyli się kolejarze.

W czwartek rano nie tylko oni mieli dobry humor. Reaktywację linii chwalili przede wszystkim pasażerowie.

Barbara Albin, emerytka, którą spotkałem na peronie w Bytomiu mówiła, że lepszej niespodzianki nie mogła sobie wymarzyć. W Gliwicach mieszka jej roczny wnuk, którego często odwiedza. Do tej pory jeździła do niego autobusem linii 850, ale od wczoraj nie chce już o tym słyszeć.

- To koszmar. Nie dość, że jest napakowany po brzegi, to po drodze objeżdża wszystkie centra handlowe i na miejscu jest dopiero po 50 min! Pociąg to coś zupełnie innego. Dużo miejsca, a w Gliwicach jest w ciągu 20 min - cieszyła się pani Barbara. Zapewniła, że nie zniechęci jej nawet bilet droższy od autobusowego. Za przejazd pociągiem musi zapłacić trzy złote, bo żeby skorzystać ze zniżki dla emerytów musiałaby wpierw wykupić kartę za 80 zł. Tymczasem bilet autobusowy kosztował ją tylko 1,75 zł. - Wolę jednak trochę dopłacić, ale jechać jak człowiek - powiedziała nam pani Barbara.

Romualda Zielińska, inna pasażerka tego samego pociągu, obiecała, że opowie o nowym połączeniu wszystkim swoim znajomym. - Bo przecież to czy linia przetrwa, zależy tylko od nas. Jeżeli będziemy jeździć, to kolej po raz drugi jej nie zlikwiduje - wyjaśniła.

Reaktywacja nieczynnej od lat linii to eksperyment, na który zdecydował się urząd marszałkowski w Katowicach. Nie ma pewności, że pasażerowie przekonają się do tej trasy, więc umowę podpisano zaledwie na rok, ale z możliwością przedłużenia. Żeby PKP nie ponosiło strat, w każdym pociągu musi być około 20-30 pasażerów. To sporo, więc kolej przygotowała specjalną akcję promocyjną. Na dworcach mają pojawić się banery informujące o ożywieniu linii, a pasażerom będą rozdawane ulotki z rozkładem jazdy.

Nowa linia będzie prawdziwą konkurencją dla autobusów KZK GOP. Na trasie z Bytomia do Gliwic jeżdżą dziś bezpośrednio autobusy linii 280 i 850. Podróż nimi trwa jednak 50 minut, a bilety są droższe, bo kosztują 3,5 zł.

Słabością nowego połączenia jest tylko jeden przystanek między Bytomiem, a Gliwicami. Okazało się bowiem, że przez ostatnie siedem lat pozostałe stacje na tej trasie, m.in. w Zabrzu Biskupicach, zostały kompletnie zdewastowane i nie nadają się dziś do eksploatacji. - Będziemy namawiać miasta, by sfinansowały budowę przynajmniej kilku nowych przystanków - mówi Szczerek.

Nie wiadomo też, czy uda się wykorzystać potencjał centrów handlowych, które wybudowano przy tej trasie. Był to jeden z argumentów za reaktywowaniem linii, ale na razie klienci hipermarketów nawet gdyby chcieli skorzystać z nowego pociągu, z powodu braku stacji są skazani na autobusy.

Pod koniec minionego roku urząd marszałkowski podpisał z PKP nie roczną, jak dotychczas, ale pięcioletnią umowę na organizację transportu pasażerskiego na Śląsku. W tym czasie samorząd przekaże na dofinansowanie pociągów - w tym tych na trasie Bytom - Gliwice - 510 mln zł, czyli prawie o 20 proc. więcej niż w ostatnich latach.


Średnia ocen
(0 głosów)