Ekspertyza wcale nie nakazywała wyburzenia dworca w Katowicach !

Katowickie kielichy

Firma Neinver, inwestor galerii handlowej, która ma zostać zbudwowana w Katowicach przy placu Szewczyka, zapowiedziała wyburzenie wyjątkowej hali dworca PKP w Katowicach ! Powołując się na wrywkowe dane tylko kilku ekspertów, argumentuje, że unikatowe kielichy są w złym stanie technicznym. Zszokowani są... autorzy tej ekspertyzy, specjaliści z Politechniki Śląskiej: - Dworzec przetrwa wieki, wymaga tylko drobnych prac !

Groźba wyburzenia wisiała nad dworcem od lat. Zmieniały się plany PKP oraz inwestorzy, zawsze jednak jego brutalistyczna hala z konstrukcją kielichową była solą w oku. I to mimo opinii specjalistów z całego świata, architektów, historyków sztuki, międzynarodowych organizacji ochrony zabytków, że to arcydzieło późnego modernizmu.

Klamka zapadła w sierpniu zeszłego roku, kiedy wybrany przez kolej do przebudowy dworca inwestor - Neinver Polska - ogłosił, że betonowe kielichy są w złym stanie technicznym. Firma przekonywała, że dla bezpieczeństwa użytkowników budynku należy dworzec wyburzyć.

Antoni Pomorski, architekt Neinver Polska i kierownik katowickiego projektu, twierdził wówczas, że do firmy trafiła ekspertyza dotycząca badań kielichów przeprowadzona przez naukowców z Politechniki Śląskiej. Powołując się na jej wyniki, argumentował, że wystąpiła poważna korozja zbrojenia kielichów, która będzie szybko postępować.

Inwestor podał wyniki badań technicznych zbrojenia, choć - jak się niedawno dowiedziała "Gazeta" - naukowcy wówczas jeszcze pracowali nad ekspertyzą!

- Przekazaliśmy firmie Neinver surowe wyniki. Same dane nie wystarczą, by formułować wnioski, one wymagają odpowiedniej analizy. Niestety, inwestor wykorzystał najgorszy wynik, jaki osiągnęliśmy w laboratorium dla najgorszych zakładanych warunków. A już na miejscu stwierdziliśmy, że proces korozji się zatrzymał - mówi prof. Adam Zybura, kierownik Katedry Konstrukcji Budowlanych Wydziału Budownictwa Politechniki Śląskiej.

Naukowcy ostateczne wnioski opracowali na przełomie września i października, choć wówczas już Neinver zrezygnował z ich usług. - Chcieliśmy się po prostu odciąć od stanowiska inwestora, który przeinaczał nasze badania, dopisując nam absurdalne rzeczy. Dlatego postanowiliśmy doprowadzić ekspertyzę do końca - mówi prof. Zybura.

Jego współpracownik prof. Włodzimierz Starosolski dodaje: - Okazało się, że beton konstrukcji jest lepszy, niż zakładano, stal użyta do zbrojenia kielichów jest taka, jak trzeba. Tylko niektóre elementy są lekko skorodowane i trzeba nad tym popracować.

Naukowcy przekazali wyniki inwestorowi i byli przekonani, że nic już nie zagraża kielichom. Jednak ostatnie wypowiedzi wojewódzkiej konserwatorki zabytków Barbary Klajmon zbiły ich z tropu. - Pani konserwator, powołując się na naszą ekspertyzę, mówi o konieczności wyburzenia dworca, choć w naszych opracowaniach nawet nie zająknęliśmy o takiej potrzebie! Nie rozumiem, skąd czerpie wiedzę, iż wykazaliśmy, że korozja jest tak dalece posunięta, że zbrojenie zanika. Z punktu widzenia technicznego to stwierdzenie kuriozalne, bo w żelbecie nie może zaniknąć zbrojenie! - mówi zdenerwowany prof. Zybura.

- Dla mnie po tych wszystkich badaniach jasne jest, że obiekt wymagać będzie znacznych pracy konserwatorskich, powtarzalnych co jakiś czas. Wszystkie te działania wpłyną na wygląd obiektu, a część będzie wiązała się nawet ze sporą ingerencją w konstrukcję dworca. Jedną z alternatyw jest wyburzenie i odtworzenie hali. W tej sytuacji uznaliśmy, że wpisanie dworca do rejestru jest bezzasadne, bo nie powstrzyma tych zmian. Wymiana konstrukcji zachowa jej najważniejsze walory w postaci brutalistycznych kielichów - mówi Klajmon.

Specjaliści rozkładają bezradnie ręce na argumenty inwestora i konserwatorki, że dworzec trzeba wyburzyć, bo ciągłe konserwowanie budynku będzie kłopotliwe, a jego skuteczność niepewna. - To stek bzdur. A który budynek raz wybudowany nie potrzebuje żadnej konserwacji czy remontów? Szklano-stalowe pudełko przyszłej galerii handlowej będzie wymagało znacznie większych nakładów na konserwację niż betonowa hala, która wymaga tylko drobnych, systematycznych prac. Kielichy będą stać jeszcze przez wieki, o ile ktoś ich bezmyślnie nie wyburzy - przekonuje prof. Starosolski.

Naukowcy nie wierzą też w zapewnienia inwestora o odtworzeniu hali z kielichami. Prof. Zybura mówi, że będzie to niezwykle trudne. - Po pierwsze, nie zachowała się całościowa dokumentacja techniczna, najpierw trzeba by ją odtworzyć. Po drugie, dworzec wybudowano w zapomnianej już technice cienkościennych powłok betonowych. Po trzecie, nie ma już takich fachowców, cieśli, którzy zbudowaliby tak misterne szalunki do wylania betonu pod kielichy.

Wtóruje mu prof. Starosolski: - Mówienie o odtworzeniu kielichów to zasłona dymna, która ma odwrócić uwagę od faktu wyburzenia hali. Mogę się założyć z panią konserwator Klajmon, że jeżeli inwestor ją zburzy, to potem powie, że ceny odbudowy są tak horrendalnie wysokie, że musi z tego zrezygnować. Miasto mu ulegnie, bo nie będzie chciało stracić inwestora, a my stracimy zabytek. I to zabytek światowej klasy!


Średnia ocen
(0 głosów)