Znów przetarg na lokomotywy do push-pull

Skład typu push-pull dla Kolei Mazowieckich (grafika: Bombardier)

Mazowsze znów ogłosiło przetarg na wypożyczenie starych lokomotyw do ciągnięcia nowoczesnych wagonów Bombardier. Poprzedni trzeba było unieważnić z powodu braku zainteresowania. Jeżeli tym razem nie uda się zdobyć lokomotyw, to składy trzeba będzie odstawić na bocznicę.

Pociągi zamówił w lipcu ubiegłego roku samorząd Mazowsza. Zdecydował się na push-pulle - czyli składy, które muszą mieć lokomotywę. Ale wcale nie musi ona jechać na początku składu, może na końcu. Wtedy pcha pociąg. Maszynista siedzi w tej sytuacji w pierwszym wagonie, w kabinie sterowniczej połączonej z lokomotywą. Może se swego stanowiska hamować, rozpędzać skład itp. To bardzo dobre rozwiązanie, gdyż na stacji końcowej nie trzeba elektrowozu odczepiać i zyskuje się na czasie. Pod jednym warunkiem: piętrowe i klimatyzowane składy, które rozpędzają się do 160 km/h, muszą być obsługiwane przez specjalne lokomotywy. Niestety Mazowsze nie ma takich lokomotyw - należałoby je zamówić u producenta co najmniej dwa lata przed sprowadzeniem push-pulli. Aby nowe wagony nie stały na bocznicy, samorząd postanowił wypożyczyć stare lokomotywy. Niestety i z tym są problemy. Pierwszy przetarg - ogłoszony jesienią 2007 r. - trzeba było unieważnić z powodu braku chętnych. Teraz ogłoszono kolejny. Jednak tym razem unieważnienie konkursu będzie oznaczało, że nowoczesne wagony po ich sprowadzeniu trzeba będzie odstawić na bocznicę. Push-pulle bowiem mają pojawić się w Warszawie w sierpniu. - Jestem pewna, że nowe wagony nie będą miały żadnego przestoju i od razu ruszą na trasę - mówi Donata Nowakowska, rzecznika Kolei Mazowieckich.

Nawet jeżeli uda się wypożyczyć lokomotywy, to właściwości techniczne nowych wagonów nie zostaną w pełni wykorzystane. Będą mogły rozpędzić się tylko do 125 km/h. I tak będzie co najmniej o 2010 r. - Po co kupować tabor, którego możliwości nie będą wykorzystywane? - pyta Jarosław Kiepura, niezależny ekspert kolejnictwa. - Tego typu pociągi sprawdziły się też nieźle we Francji - dodaje. A to z tej przyczyny, że większość dworców jest tam czołowa, czyli tory kończą się ślepo. - Gdy na taki dworzec wjeżdża push-pull, nie trzeba zmieniać lokomotywy. Stosowanie push-pulli na Mazowszu jest nieporozumieniem. Tu nie ma dworców czołowych - dodaje. Jednak zarówno KM, jak i samorząd województwa twierdzą, że kupno push-pulli za ok. 250 mln zł jest dobrą inwestycją. Dlaczego? Zabierają więcej pasażerów, mają także przeglądy i zużywają mniej prądu. W skali roku daje to oszczędności 1,5 mln euro. Oczywiście muszą jeszcze wyjechać na trasę.

Komentarz PKPP:
Zastanawiające jest dlaczego władze Kolei Mazowieckich nie wzięły pod uwagę zakupu piętrowych zestawów trakcyjnych "City Elefant", produkowanych przez czeską Skodę. Pociągi te posiadają własny napęd i dwustronne kabiny sterownicze, więc nie jest konieczny kłopotliwy udział drogich lokomotyw. Osiągają prędkość maksymalną do 140 - 160 km/h, a więc tyle samo co pociągi push-pull Bombardiera, a komfort podróży jest porównywalny z polskimi pociągami ekspresowymi.


Źródło: 
Dziennik
Średnia ocen
(0 głosów)