Pomalowane na biało-niebiesko wagony warszawskiej SKM już niedługo zmienią swoje barwy. Ta zmiana spowodowana jest nie tylko zamiarem kolorystycznego upodobnienia składów SKM do pozostałego taboru miejskiego. Na żółto-czerwonych wagonach mniej będzie widać... brud.
Gdy dwa tygodnie temu na Dworcu Wschodnim hucznie fetowano zakup nowego superpociągu dla Kolei Mazowieckich, na sąsiedni peron wjechał lepki od brudu skład SKM. - Jest mi bardzo przykro i wstydzę się, że tak wyglądają nasze pociągi, ale to nie jest wyłącznie wina pracowników odpowiedzialnych za utrzymanie czystości wagonów - mówi Leszek Walczak, prezes SKM.
Jak się okazuje, na taki wygląd składów wpływa przebarwienie lakieru. Jest ono często skutkiem właśnie mycia pociągów. A tą ostatnią czynność pracownicy wykonują często - nawet trzy razy w tygodniu. - Niestety, takich przebarwień już się nie usunie - mówi Leszek Walczak.
Tak czy owak, jeżdżące dziś składy wyglądem kompromitują miasto. Prawie każdy wagon SKM wygląda tak, jakby od miesięcy nie widział środków czyszczących. A jeśli nawet, to efekty są mizerne - okna są brudne, na wagonach wyraźnie widać zacieki i przebarwienia. Kierownictwo Szybkiej Kolei Miejskiej, nie mogąc dać sobie z tym rady, sięgnęło więc po nowy sposób - kolory, na których zanieczyszczenia nie będą widoczne. Zdaniem zarządu SKM nowy lakier i kolor sprawią, że pociągi będą wyglądały o wiele korzystniej. Jednak malowanie składów będzie się odbywać przez długi czas, więc po torach będą jeździć pociągi w starych i nowych kolorach. Pierwszy żółto-czerwony skład ruszy na trasę w wakacje, a ostatni dopiero pod koniec przyszłego roku. - Malowanie będziemy wykonywać w trakcie okresowych przeglądów. Nie stać nas na to, by od razu pomalować komplet pociągów - mówi szef kolejowej spółki.
Nie wiadomo jednak, czy takie zabiegi władz SKM coś dadzą. Wszystko wskazuje na to, że malowanie trzeba będzie często powtarzać. Tabor tej kolei ma bowiem poważną wadę - podczas ulewy czyt mycia woda spływa z dachu na boki wagonów. Tymczasem właśnie dach, poza podwoziem, jest miejscem, gdzie gromadzą się m.in. resztki smarów, opiłki ołowiu powstałe w wyniku tarcia pantografu (odbieraka prądu z sieci) o druty. W innych pociągach poradzono sobie z tym problemem - woda spływa po bokach wagonów specjalnymi rynienkami. Jednak składów Szybkiej Kolei Miejskiej nie można tak przerobić - konieczne byłoby prucie dachu.
Przypomnijmy, że o obecnych jeszcze biało-niebieskich barwach pociągów SKM zdecydowały władze miasta w 2005 roku. Ówczesnemu wiceprezydentowi Andrzejowi Urbańskiemu bardzo się taki kolor spodobał.

