Od 9 grudnia PKP wprowadzi nowy rozkład jazdy pociągów. Największe zmiany będą dotyczyły przewozów regionalnych. Przybędą nowe połączenia na najbardziej uczęszczanych liniach do Chełma i do Dęblina.
Od trzech lat lubelskie pociągi dofinansowuje Urząd Marszałkowski. Według umowy na przyszły rok, po raz pierwszy pociągi nie będą likwidowane. Wprost przeciwnie – przybędą cztery nowe połączenia.
– Urząd zobowiązał się dofinansować lubelskie koleje kwotą 28,9 mln zł – mówi Lech Ogórkiewicz, dyrektor Lubelskiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP. – To prawie 1,5 mln więcej niż obecnie. Dofinansowanie z urzędu wzrośnie o 5 proc., a wykorzystanie pociągów o 7 proc. Jednocześnie będziemy się starać, żeby przychody wzrosły o 10 procent. To ambitne zadanie, ale są powody do optymizmu, bo pasażerowie wyraźnie wracają do kolei. W tym roku przewieziemy 5,8 miliona osób, czyli o 8 procent więcej niż w 2006 r.
Najważniejsze zmiany w rozkładzie to nowe połączenia Lublin – Chełm w porannym i popołudniowym szczycie. W godzinach największego zapotrzebowania pociągi kursować będą co pół godziny, poza szczytem – co godzinę. – Chcemy podobne rozwiązanie wprowadzić na linii Lublin – Dęblin – dodaje Lech Ogórkiewicz. – Na razie będą one kursować 35 minut po pełnej godzinie, z wyjątkiem odjeżdżającego o 6.25.
Przez cały tydzień, a nie jak dotychczas tylko w dni robocze, będzie jeździła para pociągów na reaktywowanej linii Łuków – Pilawa. Uruchomiony będzie także pociąg Kasztelan z Warszawy do Terespola przez Łuków. Najważniejsze pociągi międzywojewódzkie odjeżdżające z Lublina to: Portowiec i Wieniawski (do Szczecina), Kujawiak (do Gdyni) oraz Jadwiga (Terespol – Kraków).
Rewolucyjny jak na polskie warunki będzie cykliczny ruch w relacji Lublin – Chełm.
– Drugi rok z rzędu deficyt przewozów regionalnych będzie pokryty w całości – mówi Sylwester Dziadosz z Departamentu Transportu Urzędu Marszałkowskiego. – Cieszy nas zwiększenie liczby pociągów do 105 i maksymalne wykorzystanie taboru.
Nowy rozkład jazdy na zlecenie Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie opracował Instytut Rozwoju i Promocji Kolei. – Lubelscy urzędnicy doszli do wniosku, że lepiej jest powierzyć ułożenie rozkładu zawodowcom i przy okazji zaoszczędzić czas i pieniądze – mówi Marek Chmurski, przedstawiciel instytutu. – Kierowaliśmy się przede wszystkim tym, żeby nie zepsuć obecnej oferty. Wprowadzenie ruchu cyklicznego na trasie Lublin – Chełm to standard obowiązujący w Europie. Chcieliśmy wprowadzić też ruch cykliczny na trasie Lublin – Dęblin, ale ilość pociągów pospiesznych i liczba decydentów jest tak duża, że nie do końca się to powiodło. Sądzę, że w przyszłości będzie to możliwe.

