Od poniedziałku dwa razy szybciej przejedziemy pociągiem do Warszawy. Dla łódzkich firm oznacza to otwarcie nowego rynku. - Będziemy zdobywać klientów z Warszawy - mówią.
Dojazdy do Warszawy były zniechęcające. Trwały ponad dwie godziny, czasem nawet trzy. Od 16 czerwca pociągi pojadą szybciej. Co to oznacza dla firm? - Bardzo dużą zmianę - mówi Tomasz Michałowicz, współwłaściciel agencji komunikacji społecznej "3PR". - To otwiera warszawski rynek dla łódzkich firm.
Agencja "3PR" miała klienta ze stolicy - Filmotekę Narodową. - Musieliśmy się liczyć z tym, że każde spotkanie oznacza dla nas sześć godzin w pociągu lub w samochodzie. To powodowało, że na miejscu brakowało czasu, by porozmawiać o oczekiwaniach klienta czy chociażby zjeść z nim obiad, a tego wymaga kultura biznesu - opowiada Michałowicz.
Podkreśla więc, że krótsza podróż koleją otwiera łodzianom rynek warszawski, ale to dopiero pierwszy krok. - Drugi zrobimy wtedy, gdy w półtorej godziny przejedziemy do Warszawy autem - mówi. - Czasem wygodniej jest pojechać samochodem, by tam na miejscu mieć czym jeździć. Dlatego tak ważna jest budowa autostrady.
Podobnego zdania jest Artur Urbański, członek zarządu AMG.net. Twierdzi, że skrócenie czasu podróży między Łodzią a Warszawą ma przeogromne znaczenie. - Mamy biura w obu miastach i rzecz jasna nasi pracownicy często pokonują tę trasę. Do tego dochodzą spotkania biznesowe, ponieważ większość naszych klientów ma swoje centrale w Warszawie - mówi.
Liczy, że poprawi się też komfort podróży, bo pociągami obsługującymi krótsze trasy jeździ się przyjemniej. - Jedynym minusem, który nie zostanie rozwiązany, jest brak gniazdek elektrycznych. Coraz więcej ludzi korzysta w podróży z laptopa i nierzadko chcą doładować baterię - opowiada Urbański. - Jest to niemożliwe, a przecież w pociągach typu InterCity gniazda elektryczne to standard.
Prof. Tadeusz Markowski, szef katedry zarządzania miastem i regionem na wydziale zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego, uważa, że szybkie połączenie bardzo zmieni oba regiony, szczególnie Łódź. - Tak stało się, gdy został zbudowany most między Kopenhagą a Malmö. Region szwedzki był biedniejszy i to on lobował na rzecz połączenia. - Potem okazało się, że Dania też zyskała, może nawet więcej - opowiada profesor. - Ale Malmö też się to opłacało, bo teraz ma dostęp do międzynarodowego lotniska przesiadkowego w Kopenhadze, co jest bardzo ważne dla inwestorów i turystów.
A czy pojawią się minusy? Na przykład skrócenie czasu podróży zachęci młodych ludzi, by dojeżdżali codziennie do pracy w stolicy. Firmy raczej się tego nie obawiają. - To zawsze pewnego rodzaju dyskomfort, a my zapewniamy dobrą pracę warszawiakom w Warszawie, a łodzianom w Łodzi - uważa Urbański. Rafał Jańczyk, szef firmy informatycznej Mobica, dodaje: - W branży IT zarobki się wyrównują. Warszawa nie jest już tak kusząca, by dojeżdżać nawet to półtorej godziny. Tym bardziej że w Łodzi pojawiają się coraz to nowe inwestycje.
