PKP PR uruchomi więcej pociągów w 2008 roku

Pociąg pospieszny spółki PKP Przewozy Regionalne

Dobiegają końca negocjacje PKP Przewozy Regionalne z samorządami wojewódzkimi w sprawie przyszłorocznego dofinansowania przewozów pasażerskich. Do kursowania 2,7 tys. pociągów samorządy dopłacą na pewno 532,5 mln zł, czyli tyle ile w tym roku. To wielki sukces PKP PR, oznacza to bowiem, że koszty przewoźnika zostaną pokryte w całości.

Nie wykluczone nawet, że - po raz pierwszy w sześcioletniej historii firmy - liczba pociągów, a tym samym kwota dofinansowania, wzrośnie. - Ze wstępnych deklaracji samorządów wynika, że w przyszłorocznym rozkładzie jazdy kwota dofinansowania może być nawet nieznacznie wyższa. A to oznacza, że w niektórych województwach po raz pierwszy od lat ruszy na trasy większa liczba pociągów - zapowiada Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP PR. Za przykład podaje Śląsk. Na nieużywanych od dawna liniach Bytom - Gliwice w nowym rozkładzie jazdy jeździć będą 42 pociągi, a na trasie Katowice - Tychy Miasto będzie ich 98. Nowe połączenia planowane są też a Dolnym Śląsku czy w Wielkopolsce.

To prawdziwy przełom. Umowy z samorządami określające szczegóły dopłat do przewozów regionalnych przez ostatnich sześć lat podpisywane były z dużym opóźnieniem. Negocjacjom towarzyszyła systematyczna redukcja liczby pociągów. Tym razem umowy mają szansę na podpisanie w terminie, czyli przed 9 listopada, a wszystkie pociągi umieszczone w rozkładzie jazdy, który wjedzie w życie miesiąc później, będą w 100 proc. dofinansowane.

Scenariusz przedstawiony przez PKP PR potwierdza większość samorządowców, nawet najbardziej niepokorni wobec państwowej kolei Wielkopolanie. - Oczekiwania kolejarzy na pełne uregulowanie deficytu są jak najbardziej realne pod jednym warunkiem. Że będą oni w stanie udowodnić, że zaproponowane przez nich stawki za przewozy mają uzasadnienie w kosztach - mówi Zbigniew Czerwiński, wiceprzewodniczący sejmiku województwa wielkopolskiego. Do tej pory, jak twierdzi, było z tym różnie. - Całą strukturę kosztów i przychodów w Grupie PKP stworzono w ten sposób, żeby największe koszty zrzucić na najbardziej społecznie wrażliwa spółkę, jaką są PKP PR - ocenia Czerwiński. Dlatego, jego zdaniem, blisko 50 proc. kosztów wykazywanych przez PKP PR dla samorządowców jest tak naprawdę nie do zweryfikowania. I dlatego przez lata spierali się z zarządem spółki o to, czy wykazany koszt usługi tak naprawdę ma związek z usługą, czy pokrywa deficyt całej Grupy.

Przez lata samorządy wypracowały jednak odpowiednie mechanizmy, które ukróciły złe praktyki PKP. - Teraz przed wypłaceniem należności oczekujemy od PKP szczegółowych raportów dotyczących wykonanych w przeszłości przewozów - mówi Czerwiński.

Kolej wreszcie się cywilizuje

Jakub Majewski, Instytut Rozwoju i Promocji Kolei: - Rzeczywiście w tym roku zauważalny jest postęp w rozmowach pomiędzy spółką PKP Przewozy Regionalne a samorządami wojewódzkimi. Już sam fakt, że negocjacje są prowadzone w październiku, a nie jak w przeszłości w styczniu czy w lutym, świadczy o tym, że kolej wreszcie się ucywilizowała. Wydaje się też, że w większości regionów faktycznie kolejarze nie powinni mieć problemów z wynegocjowaniem korzystnych dla nich umów, a zatem i deklaracja o historycznym zwiększeniu liczby pociągów może stać się faktem.


Źródło: 
Dziennik
Średnia ocen
(0 głosów)