- Prawie trzydzieści lat pracuję na kolei, a jeszcze takich zmian nie widziałem - mówi Roland Potoczny, wiceprzewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związków Zawodowych "Kontra" we Wrocławiu.
Zgodnie z planami rządowymi, spółka PKP Przewozy Regionalne ma być przekazana samorządom. Na to nie zgadzają się związkowcy. Stanowisko w tej sprawie wysłali do ministra infrastruktury. Podpisały się pod nim wszystkie związki działające na Dolnym Śląsku - ponad 1300 osób.
Twierdzą, że są ignorowani przez ministerstwo, bo do tej pory nikt się z nimi nie spotkał i nie wytłumaczył, na czym mają polegać zmiany. Czy ludzie nie stracą pracy i zachowają wszystkie przywileje.
- Do związków przychodzą pracownicy PKP z pytaniami, jak to wszystko ma wyglądać, a my sami nie wiemy - mówi Potoczny.
W Ministerstwie Infrastruktury wyjaśniają, że planują spotkania ze związkowcami. - Podczas ostatniego posiedzenia zespołu trójstronnego, który zajmuje się wdrażaniem strategii, utworzony został zespół, który będzie spotykał się właśnie ze związkami - wyjaśnia Sławomir Sadowski z MI.
Jak mówi, prowadzone były już rozmowy w Warszawie. W najbliższych dniach zespół ma się spotkać ze związkami w całym kraju.
Te jednak żądają wstrzymania prac zmierzających do przejęcia przewozów przez samorządy i wyliczają kilkanaście złych skutków tego przedsięwzięcia. Związkowcy obawiają się, że samorządy nie są przygotowane do tego, by przejąć kolejowe spółki.
- PKP zarzuca się, że jest monopolistą. Wdrażana strategia miałaby to zmienić. Jednak, naszym zdaniem, przekazanie samorządom wpłynie negatywnie na jej rozwój - mówi Potoczny.
Związkowcy obawiając się również o swoje miejsca pracy. Boją się też, że stracą przywileje. - Takiego niebezpieczeństwa nie ma. Nie będą wprowadzane żadne zmiany w warunkach umów - zapewnia Sławomir Sadowski z ministerstwa.
