W sobotę ma ruszyć nowe kolejowe połączenie Lwówek Śląski – Trutnov przez Jelenią Górę. Po kilkudziesięciu latach przerwy regularna linia ma się stać kolejną atrakcją turystyczną i ważnym komunikacyjnym szlakiem. Okazuje się jednak, że pomysłodawcy napotykają na niespodziewane kłopoty.
- Od pewnego czasu docierały do mnie niepokojące sygnały, że Urząd Marszałkowski chce się z tej inicjatywy wycofać. Gdyby tak się stało, Czesi stracą do nas zaufanie – tłumaczył na dzisiejszej konferencji prasowej starosta lwówecki, Artur Zych, który od wielu lat walczył z PKP o utrzymanie linii do Lwówka Śląskiego.
– W przeciwieństwie do polskich urzędników kolejowych i innych, Czesi poszli na wiele kompromisów, zgodzili się, żeby trasę obsługiwał polski tabor, gdy okazało się, że czeskie szynobusy należące do firmy Viamont są za drogie w eksploatacji. Jeśli nie pojedziemy w sobotę, zerwą współpracę.
Starosta lwówecki zabiegał w Polskich Liniach Kolejowych, spółce córce PKP, zarządzającą torowiskiem, żeby przy wiadukcie na Zabobrzu i w Nielestnie powstały nowe przystanki kolejowe. – Ale dla urzędników z PLK jest to problem nie do przeskoczenia, mam wrażenie, że ci ludzie nie mają interesu w tym, żeby powstały jakiekolwiek nowe przystanki, nawet najbardziej uzasadnione – mówił starosta Zych.
– Obawy pana starosty są przesadzone - usłyszeliśmy w urzędzie marszałkowskim. – Wszystko toczy się zgodnie z harmonogramem, ale szczegóły poznacie państwo w piątek w Jeleniej Górze.
Oby były to szczegóły o godzinach odjazdów do i z Czech. Z wstępnych ustaleń wynika, że na tej trasie pociągi będą jeździły trzy razy na dobę.
